Kukurydza z areałem uprawy blisko 2 mln ha jest drugą najpopularniejszą rośliną na polskich polach, ustępującą pod tym względem tylko pszenicy ozimej. Jak powiedział prof. Michalski, Polska jest jednym z niewielu państw, gdzie areał kukurydzy wciąż rósł. Niestety, duża wilgotność ziarna w połączeniu z dramatycznie wręcz niskimi cenami skupu spowodowały, że z dużym prawdopodobieństwem to już koniec wzrostów, a wręcz prezes PZPK spodziewa się spadku nawet o 100 tys. ha.
Należy wskazać również na spadek ceny – wykres poniżej.

W tym roku wiosna była zdecydowanie niestabilna. Stosunkowo ciepły koniec marca i początek kwietnia w połączeniu z kończącymi się zapasami wody pozimowej i często brakiem opadów w prognozach pogody spowodowały, że wielu rolników zdecydowało się na bardzo wczesne siewy kukurydzy czy sadzenie ziemniaków. Tak wczesny siew kukurydzy bywa ryzykowny, gdyż często po prostu jest zbyt zimno, jednak w tym roku wschody były bardzo dobre, ale zgubny okazał się fakt, że mimo wszystko jest to nadal okres występowania przymrozków, które przecież w tym roku ciągnęły się jeszcze długo w maju.

Po wyjątkowo ciepłym przełomie marca i kwietnia nadeszło ochłodzenie. Majowe przymrozki, utrzymujące się w tym roku szczególnie długo, zaszkodziły nie tylko kukurydzy, ale też często oziminom, a w miejsce zniszczonych plantacji na przełomie maja i czerwca ruszyły w wielu częściach Polski późne siewy kukurydzy, w tym roku wyjątkowo powszechne. Jednocześnie kukurydza z wczesnych siewów często również została poważnie uszkodzona.